Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodka papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodka papryka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2017

Indyk pieczony z chorizo i ziemniaczkami

Dzisiaj kolejne danie "utylizacyjne" czyli typowy scenariusz: jesteśmy głodni, patrzymy co mamy w lodówce, odpalamy piekarnik, wrzucamy co mamy na blachę, pieczemy no i jest pyszny wyżer :)

W naszym przypadku znalazł się filet z indyka, kawałek chorizo, kilka ziemniaczków i akurat fioletowa marchewka. Oczywiście u Was mogą się znaleźć inne składniki - np. zamiast indyka może być kurczak a zamiast chorizo inna tłusta kiełbasa, dobra do pieczenia :) To bardziej przepis - inspiracja niż przepis - recepta dla laboratorium :)

Składniki główne:
  • jeden spory filet z indyka (ale pewnie może i być kurczak),
  • kawałek chorizo długości 15 - 20 cm,
  • 6 sporych ziemniaków,
  • 4 średnie marchewki (u nas fioletowe ale mogą być zwykłe).

Marynata:
  • 3 łyżki mielonej papryki słodkiej,
  • 3 łyżki ziół prowansalskich,
  • 3 łyżeczki granulowanego czosnku,
  • sporo oliwy z oliwek - kilka - kilkanaście łyżek - tyle aby powstała taka jednolita marynata - dość płynna, nie za sucha i aby starczyło jej na pokrycie wszystkich składników.
Metoda:
  • ziemniaki obieramy, kroimy w takie kawałeczki wielkości mniej więcej 2 - 3 cm x 2 -3 cm, wrzucamy do jakiegoś naczynia z zimną wodą aby nie ściemniały,
  • przygotowujemy marynatę w innym dużym naczyniu gdzie będzie można wygodnie połączyć wszystkie składniki z marynatą i dokładnie to wymieszać. Dodajemy wszystkie składniki marynaty i dokładnie mieszamy aby powstała właśnie taka gęsta marynata ale jednak nadal płynna,
  • marchewki myjemy, obieramy, kroimy w kawałki pasujące swoim rozmiarem do kawałków ziemniaków i wrzucamy do naczynia z marynatą,
  • indyka również kroimy w kawałeczki o wielkości rzędu 2 -3 cm i wrzucamy do naczynia z marynatą i marchewką,
  • analogicznie postępujemy z chorizo - jeśli możemy, obieramy ze skórki i kroimy w kawałeczki o wielkości rzędu 2 -3 cm i wrzucamy do naczynia z marynatą,
  • mając już wszystkie składniki w naczyniu z marynatą, dokładnie je mieszamy - tak aby marynata pokryła je bardzo dokładnie,
  • uruchamiamy piekarnik, nagrzewamy go do 200 stopni Celsjusza - grzanie góra i dół bez termoobiegu,
  • składniki z marynatą wykładamy na blachę czy inne naczynie do pieczenia i rozprowadzamy je równomiernie - tak aby piekły się równo,
  • blachę ładujemy do piekarnika i pieczemy przynajmniej 40 minut - aż do momentu gdy indyk się upiecze, ziemniaki zmiękną a chorizo puści dużo pysznego tłuszczu,
  • nie ćwiczyłem tego osobiście ale być może można przez np. ostatnich 5 minut pieczenia włączyć termoobieg aby ziemniaczki zrobiły się bardziej chrupiące.
Jak widać na zdjęciach, można podawać z sałatką ze świeżych warzyw.

niedziela, 8 lutego 2015

Zupa spiekaczkowa

Moja radosna improwizacja kulinarna... Wyszła pyszna! Spisuję zanim zapomnę co do niej dodałem :)

Zupa spiekaczkowa
Jednak zanim napiszę jak ją zrobić, może najpierw napiszę co to jest spiekaczka czyli w oryginale po czesku špekáček.
Spiekaczka to taka dość specyficzna gruba czeska parówko-kiełbaska, robiona z mięsa wołowego, wieprzowego i słoniny. Innymi słowy to na pierwszy rzut oka taka mutacja grubej parówki z tłustą kiełbasą.

W praktyce widziałem przyrządzanie spiekaczek podczas mojej wizyty w Leśnym Barze gdzie całe czeskie rodziny brały te kiełbaski, nacinały na końcach, nabijały na patyki i piekły nad ogniskiem. Ponieważ spiekaczki zawierają dużo tłuszczu, bardzo ładnie się opiekają nad ogniem i nie spala a nacięte końce kiełbaski smakowicie się rozchylają...

Co więcej, z tego co doczytałem, jej nazwa nie pochodzi od spiekania, co było moim pierwszym skojarzeniem, ale od słoniny, którą Czesi nazywają špek.

Spiekaczki w akcji
W tym momencie weganie, wegetarianie i wszelcy przeciwnicy radosnej wieprzowinki zapewne przestaną czytać ten wpis - i słusznie!

To jedzenie na własne ryzyko i odpowiedzialność, pełne cholesterolu i niezdrowego mięsa oraz obciążenia swojej karmy. To danie, w myśl współczesnej medycyny niekoniecznie jest zdrowe, zwłaszcza dla ludzi z problemami krążeniowymi. 

Osobiście, na swój prywatny użytek, uważam że bardziej niebezpieczne jest głodzenie się, odżywianie się wyłącznie energią kosmiczną i słodyczami aby być "fit" a następnie licytowanie się w towarzystwie kto do jakiego poziomu anemii doszedł... Jednak odradzam jedzenie tej zupy częściej niż rzadko.
Tak czy inaczej - to bardzo kaloryczne danie, którego nie powinniśmy jeść regularnie.

Wracając do zupy to była to jedna z tych zup utylizacyjnych, robionych na szybko, do których wrzucamy cokolwiek, co mamy w lodówce aby się nie zmarnowało. Tak było i w tym przypadku więc lista składników będzie orientacyjna a przepisu właściwie nie trzeba się trzymać bardzo dokładnie - jedynie zmierzać we właściwym kierunku. Własne interpretacje mile widziane :)

Ta zupa ma jeszcze jedną potencjalną zaletę - może być świetnym pomysłem na piknikowe danie jednogarnkowe. Idealna by więc była w mroźny zimowy dzień na obiad w czeskich górach w kociołku nad ogniskiem.

Ja użyłem, o ile pamiętam, takich składników:
  • 4 spiekaczki, które pokroiłem w kostkę lub trochę większe kawałki,
  • odrobinę oleju do smażenia, najlepiej jakiś dobry, który nie narzuca zapachu własnego - czyli np. ryżowy,
  • 1 biała cebula, pokrojona w drobną kostkę,
  • 5 średnich ziemniaków, obrane i pokrojone w kawałki,
  • 2 białe podłużne papryki, pokrojone w plasterki bez pestek - na dobrą sprawę mogą być inne - czerwone czy żółte,
  • 5 marchewek, pół selera i por - czyli typowa włoszczyzna - pokrojone w kostkę czy plasterki/piórka,
  • łyżka eko bulionu warzywnego,
  • łyżka czerwonej, słodkiej, węgierskiej papryki,
  • trochę pieczarek,
  • pieprz i sól do smaku.
Zrobiłem tą zupę tak:
  • w dużym garnku na dno wlałem odrobinę oleju do smażenia i rozgrzałem go,
  • dodałem pokrojone spiekaczki, cebulę i ziemniaki,
  • podsmażyłem te składniki, intensywnie mieszając aby nic się nie przypaliło, poczekałem aż spiekaczki puszczą trochę tłuszczu,
  • po kilku minutach dodałem marchewki, selera i pory oraz paprykę pokrojoną w plasterki, nadal chwilę mieszałem w stylu stir fry,
  • potem całość zalałem dużą ilością wody,
  • dodałem bulion, słodką paprykę w proszku i pieczarki, wymieszałem,
  • pozostawiłem zupę gotującą się na wolnym ogniu przez ok 45 minut, co jakiś czas mieszając.
Ponieważ nie byłem w stanie zjeść tego wszystkiego na jedno posiedzenie, zrobiłem drugie podejście następnego dnia. Okazało się że zupa była jeszcze lepsza bo się smaki lepiej przegryzły.

Smacznego!

sobota, 17 stycznia 2015

Jajka sadzone

Jajka sadzone na patelni
Pozornie to banał - mega proste składniki i każdy powinien potrafić zrobić jajko sadzone.

Jednak każdy banał ma swoje niuanse więc postanowiłem się podzielić swoimi odkryciami na tym polu.

Czego potrzebujemy:

  • dobre jajka - tyle ile zjemy - najlepiej "prosto spod kury", ewentualnie zielononóżki czy z wolnego wybiegu. Jeśli nie mamy tzw. dobrych jajek, z pewną dozą ostrożności mogą być takie jakie mamy - byle nie zbuki :)
  • odrobinę tłuszczu do smażenia - może być olej czy masło, najlepiej klarowane,
  • pieprz i sól do smaku,
  • płaska łopatka do ściągania delikatnych obiektów płaskich z patelni,
  • dobra, nie przywierająca patelnia, najlepiej duża gdy chcemy zrobić więcej jajek naraz.
Kanapka z jajem sadzonym i kolendrą

Jak się do tego bierzemy:

Coś dla miłośników rozpływających się żółtek
Dymka też daje radę z jajkiem sadzonym
A tu wersja z pietruszką i słodką papryką

  • jajka myjemy, możemy dodatkowo sparzyć skorupkę wrzątkiem jeśli obawiamy się salmonelli a następnie przygotowujemy do wbicia na patelnię. Poprzez przygotowanie rozumiem ułożenie sobie jajek w misce koło kuchenki - gdy będziemy je wbijać, wówczas będzie łatwo to zrobić jedno po drugim a dodatkowo będzie gdzie odłożyć skorupki,
  • na patelnię dajemy nasz tłuszcz do smażenia i staramy się go rozprowadzić równomiernie po całej jej powierzchni. W przypadku oleju można to zrobić na zimno zanim jeszcze zaczniemy patelnię podgrzewać np. za pomocą pędzelka czy kawałka ręcznika papierowego.
    Gdy używamy masła klarowanego uda nam się to już raczej tylko na gorąco - przechylając patelnię na boki. Uważajmy aby się nie poparzyć i nie wylać na siebie gorącego 
    tłuszczu!
  • patelnię podgrzewamy na średnim ogniu - tak aby jajka po wrzuceniu na patelnię zaczęły się smażyć ale niezbyt gwałtownie - abyśmy mieli czas na reakcję, zdążyli je przyprawić, może w międzyczasie zrobić inne rzeczy i mogli spokojnie trafić w ten właściwy moment gdy uznamy że są gotowe,
  • rozbijamy jajka po kolei i wrzucamy je na patelnie tak aby nie rozlać żółtek i aby jajka w miarę możliwości były z dala od siebie i się nie stykały ze sobą na ile to możliwe - jak na zdjęciu powyżej.
    Jeśli nam się zleją w jeden jajeczny obszar, poczekajmy chwilę aż białko się zetnie, wówczas możemy rozdzielić je tam gdzie chcemy łopatką,
  • w tym momencie mamy świetną okazję aby nasze jajka przyprawić - najczęściej pieprzem do smaku, może solą, choć ja ostatnio przyprawiłem je również papryką słodką - co widać na jednym ze zdjęć,
  • smażymy nasze jajka i uważnie je obserwujemy - bądźmy czujni!
  • gdy chcemy usmażyć nasze jajka tak aby jednocześnie gorące powietrze "smażyło" je od góry, możemy przykryć patelnię pokrywką jeśli jest to możliwe i mamy pasującą pokrywkę,
  • gdy zauważymy że białko generalnie już się ścięło, może na brzegach zaczyna odrobinę zmieniać kolor, widać że na wierzchu nie jest już płynne -decydujemy czy je ściągać czy nie.
  • gdy marzymy o tym aby żółtko się rozlało po lekkim dotknięciu to możemy uznać że wersja "rozlewająca się" jest już gotowa. Ściągamy więc nasze jajka ostrożnie z patelni za pomocą płaskiej łopatki, najlepiej do tego celu przeznaczonej.
  • jeśli jednak nie przepadamy specjalnie za rozlewającym się żółtkiem, możemy w tym momencie spróbować jednym pewnym ruchem łopatki przewrócić nasze jajka na drugą stronę, aby ona również się trochę podsmażyła. Gdy skorzystaliśmy z metody z pokrywką, opisanej powyżej, ten krok może nie być konieczny gdyż góra również może być już podsmażona.
    Po podsmażeniu jajek z drugiej strony, możemy je ściągać łopatką i podawać.
  • dla lepszego efektu i smaku, możemy jajka ozdobić czymś zielonym jak np. pietruszką, kolendrą czy dymką.
Takie jajka sadzone są świetne jako główne danie na śniadanie, ale można ich użyć również do kanapek, burgerów czy nawet dodatku do dań warzywnych.

Smacznego!

piątek, 27 czerwca 2014

Pieczone ziemniaczki rządzą!

Nie macie pomysłu na coś dobrego i udorodniającego po całym trudnym dniu?
Nie chcecie najeść się przemysłowymi frytkami z radosną fryturą i tłuszczami trans?

Ziemniaczki pieczone są niezastąpione!

Co potrzeba:
  • ziemniaki - tyle ile jesteśmy w stanie zjeść,
  • dobry olej roślinny - nie rafinowany,
  • zioła prowansalskie,
  • słodka papryka w proszku,
  • czosnek - świeży lub granulowany,
  • piekarnik lub piec.

Jak się do tego wziąć:
  • ziemniaczki obieramy, kroimy w ćwiartki, wrzucamy do garnka z wodą i podgotowujemy przez 7-10 minut - tak aby nie były kompletnie surowe,
  • składniki na marynatę (olej, zioła i czosnek) mieszamy w dużej misce tak aby powstała w miarę jednolita marynata, którą rozrzedzamy wodą,
  • ziemniaczki wyciągamy z gara i dajemy im odpocząć parę minut a potem wrzucamy je do miski z marynatą i mieszamy aby się dobrze nią pokryły, możemy chwilę poczekać aż się zaprzyjaźnią,
  • nagrzewamy piekarnik do ok 200 stopni, wykładamy ziemniaczki na blachę do pieczenia, wyłożoną papierem do pieczenia,
  • pieczemy ziemniaczki ok 30 minut lub do momentu aż będą rumiane i chrupiące,
  • wykładamy ziemniaczki na tacę, półmisek i podajemy!

Do ziemniaczków pasuje świetnie jogurtowy sos czosnkowy albo taki słodko-pikantny jak do sajgonek. Co więksi kozacy mogą zapodać sobie do tego pikantny sos sriracha.