Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalorie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalorie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Zupa spiekaczkowa

Moja radosna improwizacja kulinarna... Wyszła pyszna! Spisuję zanim zapomnę co do niej dodałem :)

Zupa spiekaczkowa
Jednak zanim napiszę jak ją zrobić, może najpierw napiszę co to jest spiekaczka czyli w oryginale po czesku špekáček.
Spiekaczka to taka dość specyficzna gruba czeska parówko-kiełbaska, robiona z mięsa wołowego, wieprzowego i słoniny. Innymi słowy to na pierwszy rzut oka taka mutacja grubej parówki z tłustą kiełbasą.

W praktyce widziałem przyrządzanie spiekaczek podczas mojej wizyty w Leśnym Barze gdzie całe czeskie rodziny brały te kiełbaski, nacinały na końcach, nabijały na patyki i piekły nad ogniskiem. Ponieważ spiekaczki zawierają dużo tłuszczu, bardzo ładnie się opiekają nad ogniem i nie spala a nacięte końce kiełbaski smakowicie się rozchylają...

Co więcej, z tego co doczytałem, jej nazwa nie pochodzi od spiekania, co było moim pierwszym skojarzeniem, ale od słoniny, którą Czesi nazywają špek.

Spiekaczki w akcji
W tym momencie weganie, wegetarianie i wszelcy przeciwnicy radosnej wieprzowinki zapewne przestaną czytać ten wpis - i słusznie!

To jedzenie na własne ryzyko i odpowiedzialność, pełne cholesterolu i niezdrowego mięsa oraz obciążenia swojej karmy. To danie, w myśl współczesnej medycyny niekoniecznie jest zdrowe, zwłaszcza dla ludzi z problemami krążeniowymi. 

Osobiście, na swój prywatny użytek, uważam że bardziej niebezpieczne jest głodzenie się, odżywianie się wyłącznie energią kosmiczną i słodyczami aby być "fit" a następnie licytowanie się w towarzystwie kto do jakiego poziomu anemii doszedł... Jednak odradzam jedzenie tej zupy częściej niż rzadko.
Tak czy inaczej - to bardzo kaloryczne danie, którego nie powinniśmy jeść regularnie.

Wracając do zupy to była to jedna z tych zup utylizacyjnych, robionych na szybko, do których wrzucamy cokolwiek, co mamy w lodówce aby się nie zmarnowało. Tak było i w tym przypadku więc lista składników będzie orientacyjna a przepisu właściwie nie trzeba się trzymać bardzo dokładnie - jedynie zmierzać we właściwym kierunku. Własne interpretacje mile widziane :)

Ta zupa ma jeszcze jedną potencjalną zaletę - może być świetnym pomysłem na piknikowe danie jednogarnkowe. Idealna by więc była w mroźny zimowy dzień na obiad w czeskich górach w kociołku nad ogniskiem.

Ja użyłem, o ile pamiętam, takich składników:
  • 4 spiekaczki, które pokroiłem w kostkę lub trochę większe kawałki,
  • odrobinę oleju do smażenia, najlepiej jakiś dobry, który nie narzuca zapachu własnego - czyli np. ryżowy,
  • 1 biała cebula, pokrojona w drobną kostkę,
  • 5 średnich ziemniaków, obrane i pokrojone w kawałki,
  • 2 białe podłużne papryki, pokrojone w plasterki bez pestek - na dobrą sprawę mogą być inne - czerwone czy żółte,
  • 5 marchewek, pół selera i por - czyli typowa włoszczyzna - pokrojone w kostkę czy plasterki/piórka,
  • łyżka eko bulionu warzywnego,
  • łyżka czerwonej, słodkiej, węgierskiej papryki,
  • trochę pieczarek,
  • pieprz i sól do smaku.
Zrobiłem tą zupę tak:
  • w dużym garnku na dno wlałem odrobinę oleju do smażenia i rozgrzałem go,
  • dodałem pokrojone spiekaczki, cebulę i ziemniaki,
  • podsmażyłem te składniki, intensywnie mieszając aby nic się nie przypaliło, poczekałem aż spiekaczki puszczą trochę tłuszczu,
  • po kilku minutach dodałem marchewki, selera i pory oraz paprykę pokrojoną w plasterki, nadal chwilę mieszałem w stylu stir fry,
  • potem całość zalałem dużą ilością wody,
  • dodałem bulion, słodką paprykę w proszku i pieczarki, wymieszałem,
  • pozostawiłem zupę gotującą się na wolnym ogniu przez ok 45 minut, co jakiś czas mieszając.
Ponieważ nie byłem w stanie zjeść tego wszystkiego na jedno posiedzenie, zrobiłem drugie podejście następnego dnia. Okazało się że zupa była jeszcze lepsza bo się smaki lepiej przegryzły.

Smacznego!

sobota, 17 stycznia 2015

Sałatka z pieczonymi ziemniaczkami, bekonem i jajkami

Kolejny przepis "na wielki głód z tego co jest w domu" :) 

Tym razem do dyspozycji były ziemniaczki, bekon, jaja, cebula, musztarda i trochę różnych przypraw oraz innych dodatków smakowych.
Nie jest to może szybki przepis ale nie jest też bardzo pracochłonny.

Składniki:

  • 1,5 kg ziemniaków (najlepiej dobrych do pieczenia),
  • 200 - 300 g bekonu - tyle ile kto lubi,
  • 3 jajka, ugotowane na twardo, pokrojone w kostkę,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 150 g posiekanej białej cebuli (najlepiej słodkiej),
  • garść posiekanej natki pietruszki,
  • łyżka musztardy (najlepiej Dijon),
  • łyżeczka syropu klonowego lub syropu z agawy,
  • pół szklanki octu balsamicznego,
  • pół szklanki oliwy z oliwek,
  • sól i pieprz do smaku.

Wykonanie - pieczemy ziemniaki z bekonem:

  • rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni - grzanie góra i dół bez termoobiegu,
  • ziemniaki myjemy, obieramy i kroimy w ćwiartki, następnie mieszamy w misce z odrobiną z oliwek - tak aby były dobrze pokryte oliwą,
  • bekon kroimy w kostkę (nie musi być bardzo drobna),
  • pokrojone w ćwiartki ziemniaki wrzucamy do brytfanki czy innego naczynia do pieczenia, pasującego do tego zadania, ewentualnie blachę wyłożoną papierem do pieczenia, dorzucamy pokrojony w kostkę bekon, mieszamy i pieczemy przez ok. godzinę aż ziemniaki się upieką i będą miękkie w środku,
  • pod koniec pieczenia - na ostatnie 5 - 10 minut możemy włączyć termoobieg.

Wykonanie - sos vinaigrette:

  • w szczelnym pojemniku (np. zamykana wieczkiem plastikowa miska lub słoik z zakrętką) mieszamy ocet balsamiczny z oliwą z oliwek (obydwa po pół szklanki),
  • dodajemy posiekaną w drobną kostkę cebulę,
  • dodajemy łyżkę musztardy dijon (lub podobnej),
  • dodajemy łyżeczkę syropu klonowego lub z agawy,
  • dodajemy zmiażdżony ząbek czosnku,
  • przyprawiamy solą i pieprzem do smaku,
  • zamykamy pojemnik i dokładnie mieszamy,
  • odstawiamy pojemnik aby odczekał jak najdłużej i aby smaki miały czas się połączyć - lepiej więc sos przygotować jeszcze przed rozpoczęciem pieczenia ziemniaków albo zaraz po tym fakcie.

Finał:

  • gdy ziemniaki z bekonem już się upieką, wyciągamy je z piekarnika i pozwalamy ostygnąć aby były tylko lekko ciepłe i dały się dotknąć, a następnie przekładamy do miski,
  • dodajemy pokrojone w kostkę 
  • dodajemy wymieszany sos sos vinaigrette, opisany w poprzednim kroku i mieszamy całość,
  • posypujemy posiekaną natką pietruszki,
  • podajemy!
Smacznego!

środa, 7 stycznia 2015

Burgery z wątróbką i pieczarkami portobello

Burger z wątróbką i pieczarką portobello
Mała inspiracja na burgery :)

Przy okazji robienia wątróbki indyczej na obiad, wpadłem na pomysł że można zrobić coś jeszcze fajnego z tą wątróbką, gdyż zrobiłem jej dość dużo i właściwie było pole do eksperymentów kulinarnych.

Po krótkim zwiadzie w lodówce, okazało się że są jeszcze pieczarki portobello oraz trochę sałaty rzymskiej. No i bułki do burgera, które właśnie czekały na taką inicjatywę kulinarną. Są bułki - jest impreza :)

Składniki:
  • 300 g wątróbki indyczej (ale podejrzewam że inna, np. z kurczaka czy kacza też da radę),
  • 1 biała cebula,
  • 1 jabłko,
  • 4 dorodne pieczarki portobello - zwykłe pieczarki dużych rozmiarów też się nadadzą gdy nie możemy dostać portobello,
  • 4 dobre bułki do burgerów - własnej produkcji lub kupne,
  • 1 lub 2 sałaty rzymskie - w zależności od wielkości i naszego oczekiwanego poziomu nasałatowania burgerów,
  • 2-4 łyżki oliwy do smażenia czy masła klarowanego,
  • garść majeranku,
  • sól i pieprz do smaku.
Składniki opcjonalne:
  • ok 50 ml jakiegoś aromatycznego, mocnego alkoholu jak np. calvados czy whisky - podejrzewam że koniak albo rum też dałby radę,
  • trochę jogurtu naturalnego,
  • łyżka majonezu,
  • odrobina czosnku granulowanego lub świeżego,
  • odrobina ostrego sosu sriracha bądź innego ostrego.
A jak to się robi? 

Najpierw wątróbka:
  1. Wątróbkę myjemy, oczyszczamy z jakichś zbędnych kawałków tłuszczu czy żyłek a następnie dajemy jej odcieknąć z wody gdzieś na durszlaku czy sitku. W zależności od wielkości wątróbek oraz naszych upodobań, możemy ją pokroić na mniejsze kawałki albo zostawić tak jak jest.
  2. Cebulkę kroimy w tzw. piórka.
  3. Jabłko obieramy ze skórki i też kroimy w kawałeczki, 
  4. Na patelni (najlepiej sporych rozmiarów i z powłoką nie przywierającą) rozgrzewamy trochę masła klarowanego czy oliwy do smażenia.
  5. Podsmażamy cebulkę do momentu aż zrobi się trochę szklista.
  6. Dodajemy wątróbkę i smażymy ją kilka minut dalej z cebulką na średnim ogniu, tak aby przestała wyglądać jak surowa. Jeśli mamy przykrywkę, patelnię możemy przykryć aby całość zaczęła się dusić.
  7. Dodajemy jabłko i nadal dusimy/smażymy całość na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając czy potrząsając patelnią.
  8. W połowie smażenia dodajemy garść suszonego majeranku.
  9. Pod koniec smażenia dodajemy nasz magiczny składnik opcjonalny czyli whisky, calvados czy co tam mamy. Innymi słowy - coś dla aromatu. Jednak jest on opcjonalny i jeśli nie ma mamy niczego odpowiedniego, nie powinno nas to powstrzymać przed zrobieniem tego burgera - i tak pewnie będzie yummy!
Sos czosnkowy do burgera jest częściowo opcjonalny. Możemy dodać inny własny sos - chodzi o to aby nam smakowało i aby burger nie był za suchy.
  1. Bierzemy łyżkę naszego ulubionego majonezu.
  2. Dodajemy do niej tyle gęstego jogurtu aby otrzymać ilość, która nas interesuje oraz łyżeczkę czosnku granulowanego.
  3. Dodajemy odrobinę sosu sriracha lub innego ostrego sosu - tyle aby nam smakowało, było ostro "akurat" i abyśmy przetrwali ten kulinarny eksperyment :) Oczywiście gdy nie lubimy ostrzejszych sosów, nic ostrego nie dodajemy.
  4. Mieszamy całość i próbujemy, ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku pieprzem.
Pieczarki:
  1. Pieczarki dokładnie myjemy, odcinamy dół nóżki. Jak mamy ochotę, możemy obrać pieczarkę ze skóry - nie musimy tego robić.
  2. Bierzemy patelnię, najlepiej taką nieprzywierającą, dajemy łyżkę oliwy lub masła (najlepiej klarowanego) i ostrożnie podgrzewamy aż będzie można delikatnie pieczarki smażyć. Musimy jednak uważać aby nie spalić tłuszczu albo patelni - zwłaszcza jeśli smażymy na zwykłym maśle lub patelnia jest teflonowa.
  3. Pieczarki kładziemy na patelnię górą kapelusza do dołu a blaszkami do góry i zaczynamy smażenie.
  4. Na górę pieczarek (pomiędzy blaszki) dajemy łyżeczkę oliwy czy masła - tego samego na którym smażymy. Następnie na górę dajemy odrobinę świeżo zmielonego pieprzu i soli do smaku. Możemy też dodać odrobinę jakieś własnej ulubionej przyprawy - ja np. dodałem odrobinę świeżo mielonej przyprawy do dań arabskich.
  5. Czekamy aż tłuszcz położony na blaszki się roztopi/rozejdzie i nagrzeje się na tyle że zacznie lekko smażyć pieczarki od góry, a góra kapeluszy (dołem do patelni) się lekko przyrumieni, następnie obracamy pieczarki blaszkami do dołu do patelni i smażymy dalej. Możemy je nawet lekko przycisnąć do powierzchni patelni, np. szczypcami czy drewnianą łyżką - aby blaszki też trochę usmażyły.
  6. Gdy już uznamy że nasze pieczarki są gotowe, zdejmuje je z patelni i odkładamy na bok aby trochę odpoczęły.
Montaż burgerów:
  1. Bułki możemy trochę "przygotować do roli" czyli lekko podgrzewamy w piekarniku, w tosterze albo na patelni - najlepiej grillowej ale niekoniecznie. Chodzi o to aby były ciepłe w momencie podania i leciutko chrupiące i zarumienione.
  2. Na spody bułek dajemy trochę naszego sosu do burgera - można rozsmarować łyżeczką czy pędzelkiem.
  3. Na to kładziemy kawałeczek sałaty rzymskiej, uprzednio umytej i osuszonej.
  4. Na sałacie ląduje nasz gwóźdź programu czyli odpowiednia do wielkości bułki porcja wątróbki z cebulką i jabłkami. Układamy je tak aby składniki spontanicznie nie opuszczały naszego dzieła - czyli innymi słowy - aby burgery się nie rozwalały :)
  5. Na wyłożoną wątróbkę z jabłkami kładziemy pieczarki portobello - po jednej na burgera. Na nie np. znowu trochę sosu do burgera a potem sałaty.
  6. Na końcu całość przykrywamy "wieczkiem" od bułki czyli górną częścią bułki. Dno wieczka też możemy posmarować naszym sosem.
  7. Aby całość lepiej się trzymała, możemy do podania przebić całego burgera patyczkiem do szaszłyków - tak jak ja zrobiłem to na zdjęciu powyżej.
Teraz już wystarczy podać nasze burgery :)

Smacznego!

piątek, 5 grudnia 2014

Czy można schudnąć na ziemniakach?

To dobre pytanie :) Czy można schudnąć na ziemniakach?

Ziemniaczki z wody z mizerią
Z jednej strony żyjemy w czasach, gdzie co druga osoba jest świetnie poinformowana o wszelkich możliwych dietach, sposobach na odchudzanie i w ogóle byciu fit. A bycie fit raczej nie sprzyja jedzeniu tradycyjnych polskim potraw, gdzie ziemniaki to jedna z podstaw. A może odwrotnie - jedzenie tradycyjnych polskich potraw może nie sprzyjać byciu fit :)
Gdy posłuchać fit-głosów, to na pewno szybko dojdziemy do wniosku że ziemniaki nie są najlepszym pomysłem jeśli chcemy być szczupli lub się odchudzić.

Z drugiej jednak strony, jak się przyjrzeć, same ziemniaki nie są jakoś specjalnie kaloryczne. W zależności od źródła, 100 g ziemniaków z wody bez żadnych dodatków to od 77 do 90,00 kcal. Czyli w sumie bardzo niewiele, biorąc pod uwagę masę i prosty fakt że można się nimi najeść :)
Dodatkowo zawierają całkiem sporo tych ważnych witamin i mikroelementów jak: witamina C, witamina B6 czy potas.

Skąd więc zalecenia niektórych dietetyków czy trenerów aby raczej ziemniaków unikać? 

Wydaje mi się że ma to związek z praktycznym podejściem do jedzenia ziemniaków. W jaki sposób najczęściej jecie ziemniaki? Placki ziemniaczane? Frytki? Frytki z majonezem może? Schabowy z ziemniaczkami? A może do tego jeszcze jakiś ciężki sosik czy tłuszczyk? Albo też jesteście fanami klusek śląskich? Obstawiam też chipsy - nawet okazyjnie przy okazji imprezy.
A nawet jeśli są z wody, to najczęściej podane ze smażonym mielonym czy schabowym.

Popatrzmy zatem na to ile kalorii mają "stuningowane" ziemniaki w 100 g produktu - o ile to więcej od :
  • ziemniaki puree - 131,56 kcal
  • kluski śląskie - 140,00 kcal
  • frytki - 227,50 kcal
  • frytki z dipem - 390,00 kcal
  • placki ziemniaczane - 341,00 kcal
  • chipsy - 514,00 kcal
Jak widać, wystarczy tylko trochę przetworzyć ziemniaki albo uczynić je smaczniejszymi za pomocą kilku dodatków i nagle z całkiem nietuczącego, zdrowego warzywka zamieniają się w istne bomby kaloryczne.
Ich wartość kaloryczna może urosnąć nawet pięciokrotnie - a może i nawet więcej - podałem typowe przykłady.

Jak więc wykorzystać ziemniaki do swoich celów bez ich kalorycznych skutków ubocznych? Wg mnie można to zrobić w ten sposób:
  • ziemniaki podajemy wyłącznie z wody, bez żadnych dodatków typu masło czy skwarki,
  • nie smażymy ich w żadnej formie. Bez względu na to jak bardzo przyłożymy się do odsączenia tłuszczu, pewnie i tak sporo ziemniaki go wchłoną,
  • stosujemy dobre ziemniaki, najlepiej bio,
  • doprawiamy je np. dobrym pieprzem, ewentualnie solą - uwierzcie - są pyszne jak są dobrze zrobione!
  • jeśli nie musimy to nie łączymy ziemniaków z mięsem - czyli żadnych schabowych czy mielonych, również unikamy mięsnych dań z sosami (wiem że są pycha),
  • jeśli ziemniaki to np. w zestawieniu z innymi warzywami - np. leczo, mizeria itp.