środa, 7 stycznia 2015

Ziemniaki hasselback - co to takiego?

Ziemniaki hasselback - czy spotkaliście się kiedyś z takim określeniem? Ja na początku nie wiedziałem o co chodzi dopóki nie zobaczyłem zdjęcia.

Ziemniak hasselback
Jak widać po prawej, nie chodzi o jakąś specjalną odmianę ziemniaka ale o sposób jego przygotowania i podania.
To zdjęcie obok to już moje dzieło, ziemniak również. Pisząc o zobaczeniu na zdjęciu, mam tu na myśli inny przepis w sieci, który mnie zainspirował.

Jak widać, chodzi o specjalny sposób nacięcia ziemniaka przed pieczeniem. W efekcie dostajemy coś co łatwo możemy pokroić na plasterki a do tego efektownie wygląda. Dodatkowo taki ziemniak wychodzi lepiej upieczony w środku. Wbrew pozorom ten przepis nie jest trudny do zrobienia i poza czasem pieczenia ziemniaków nie jest jakoś specjalnie pracochłonny, pomimo obszernego opisu.

Składniki:
  • ziemniaki, najlepiej większe i specjalnie przeznaczone do pieczenia (odmiana grillowa) ale zwykłe też dadzą radę. Potrzebujemy tyle ziemniaków ile zjemy. W zależności od wielkości ziemniaków i ilości biesiadników oraz pojemności piekarnika/pieca, możemy potrzebować zarówno 2 jak i 20 ziemniaków :) Wszystko zależy od skali imprezy :) Nie sądzę jednak aby naraz do typowego piekarnika udało nam się zmieścić 7-8 ziemniaków,
  • zioła prowansalskie - ilość odpowiednia do ilości ziemniaków,
  • olej ryżowy - jeśli nie mamy, bierzemy jakikolwiek którego używamy do pieczenia,
  • patyczki do szaszłyków,
  • pieprz i sól do smaku.
Składniki opcjonalne:
  • papryka czerwona - słodka lub ostra - jak lubimy - również w ilości odpowiedniej do ilości ziemniaków,
  • czosnek granulowany.
Jak się do tego zabieramy?

Przygotowanie i nacięcie ziemniaków:
  • ziemniaki myjemy i obieramy ze skórki, po obraniu każdy wrzucamy do garnka z wodą aby nie ściemniały,
  • bierzemy patyczek do szaszłyków i wbijamy go po kolei w każdego ziemniaka blisko "boku" (gdzieś w odległości 5-10 mm) tak aby przeszedł przez niego na wylot wzdłuż dłuższego wymiaru. Chodzi o to aby na czas krojenia patyczek wbity w ziemniaka stanowił swego rodzaju ogranicznik dla noża by niechcący nie przeciąć ziemniaka podczas jego nacinania. Na tym etapie trzeba uważać bo im dorodniejszy i bardziej zwarty ziemniak, tym trudniej wbić w niego patyczek i tym łatwiej ten patyczek złamać lub niechcący wbić sobie w rękę,
  • po wbiciu patyczka nacinamy ziemniaka jak na zdjęciu w odstępach kilka milimetrów pomiędzy nacięciami,
  • po nacięciu wyciągamy patyczek z ziemniaka, ziemniak ląduje w wodzie, a patyczek wbijamy w następnego i tak dalej,
  • nacięte ziemniaki wkładamy z powrotem do garnka z wodą a następnie doprowadzamy całość do wrzenia i gotujemy 10 minut,
  • wyciągamy ziemniaki z wody, pozwalamy im chwilkę ostygnąć.
Mieszanka przypraw:
  • w międzyczasie przygotowujemy sobie mieszankę ziół i oleju/oliwy, którą posmarujemy ziemniaki przed pieczeniem - w jakimś naczyniu czy miseczce, mieszamy ze sobą olej, zioła prowansalskie oraz opcjonalnie czerwoną paprykę i czosnek granulowany. Upewnijmy się że jest dobrze wymieszana,
  • za pomocą pędzelka czy innego odpowiedniego narzędzia, smarujemy naszą mieszaniną ziemniaki. Teoretycznie zamiast smarować ziemniaki pędzelkiem, możemy próbować je wrzucić do jakiegoś większego naczynia, dodać naszą mieszaninę z ziołami oraz olejem i na zasadzie podrzucania czy obracania ziemniaków, również osiągnąć podobny efekt. Nie testowałem jednak tej drugiej metody z naciętymi ziemniakami więc trudno mi ręczyć za jej skutek i czy w jej wyniku ziemniaki się nie rozlecą,
Pieczenie:
  • podgrzewamy piekarnik do 220 stopni Celsjusza, a blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia,
  • przekładamy przyprawione i nacięte ziemniaki na blachę do pieczenia,
  • po przyprawieniu naszych ziemniaków wkładamy blachę z nimi do piekarnika (półka nr 3 z 5 czyli na środku) i pieczemy w temperaturze 220 stopni Celsjusza przez ok. godzinę - aż będą miękkie,
  • w trakcie pieczenia możemy przykryć ziemniaki folią aluminiową ale jest to krok opcjonalny,
  • pod koniec pieczenia możemy włączyć na ostatnie 10 minut termoobieg.
Tak przygotowane ziemniaki od razu podajemy, najlepiej z sosem czosnkowym czy jogurtowym.

Smacznego!

Burgery z wątróbką i pieczarkami portobello

Burger z wątróbką i pieczarką portobello
Mała inspiracja na burgery :)

Przy okazji robienia wątróbki indyczej na obiad, wpadłem na pomysł że można zrobić coś jeszcze fajnego z tą wątróbką, gdyż zrobiłem jej dość dużo i właściwie było pole do eksperymentów kulinarnych.

Po krótkim zwiadzie w lodówce, okazało się że są jeszcze pieczarki portobello oraz trochę sałaty rzymskiej. No i bułki do burgera, które właśnie czekały na taką inicjatywę kulinarną. Są bułki - jest impreza :)

Składniki:
  • 300 g wątróbki indyczej (ale podejrzewam że inna, np. z kurczaka czy kacza też da radę),
  • 1 biała cebula,
  • 1 jabłko,
  • 4 dorodne pieczarki portobello - zwykłe pieczarki dużych rozmiarów też się nadadzą gdy nie możemy dostać portobello,
  • 4 dobre bułki do burgerów - własnej produkcji lub kupne,
  • 1 lub 2 sałaty rzymskie - w zależności od wielkości i naszego oczekiwanego poziomu nasałatowania burgerów,
  • 2-4 łyżki oliwy do smażenia czy masła klarowanego,
  • garść majeranku,
  • sól i pieprz do smaku.
Składniki opcjonalne:
  • ok 50 ml jakiegoś aromatycznego, mocnego alkoholu jak np. calvados czy whisky - podejrzewam że koniak albo rum też dałby radę,
  • trochę jogurtu naturalnego,
  • łyżka majonezu,
  • odrobina czosnku granulowanego lub świeżego,
  • odrobina ostrego sosu sriracha bądź innego ostrego.
A jak to się robi? 

Najpierw wątróbka:
  1. Wątróbkę myjemy, oczyszczamy z jakichś zbędnych kawałków tłuszczu czy żyłek a następnie dajemy jej odcieknąć z wody gdzieś na durszlaku czy sitku. W zależności od wielkości wątróbek oraz naszych upodobań, możemy ją pokroić na mniejsze kawałki albo zostawić tak jak jest.
  2. Cebulkę kroimy w tzw. piórka.
  3. Jabłko obieramy ze skórki i też kroimy w kawałeczki, 
  4. Na patelni (najlepiej sporych rozmiarów i z powłoką nie przywierającą) rozgrzewamy trochę masła klarowanego czy oliwy do smażenia.
  5. Podsmażamy cebulkę do momentu aż zrobi się trochę szklista.
  6. Dodajemy wątróbkę i smażymy ją kilka minut dalej z cebulką na średnim ogniu, tak aby przestała wyglądać jak surowa. Jeśli mamy przykrywkę, patelnię możemy przykryć aby całość zaczęła się dusić.
  7. Dodajemy jabłko i nadal dusimy/smażymy całość na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając czy potrząsając patelnią.
  8. W połowie smażenia dodajemy garść suszonego majeranku.
  9. Pod koniec smażenia dodajemy nasz magiczny składnik opcjonalny czyli whisky, calvados czy co tam mamy. Innymi słowy - coś dla aromatu. Jednak jest on opcjonalny i jeśli nie ma mamy niczego odpowiedniego, nie powinno nas to powstrzymać przed zrobieniem tego burgera - i tak pewnie będzie yummy!
Sos czosnkowy do burgera jest częściowo opcjonalny. Możemy dodać inny własny sos - chodzi o to aby nam smakowało i aby burger nie był za suchy.
  1. Bierzemy łyżkę naszego ulubionego majonezu.
  2. Dodajemy do niej tyle gęstego jogurtu aby otrzymać ilość, która nas interesuje oraz łyżeczkę czosnku granulowanego.
  3. Dodajemy odrobinę sosu sriracha lub innego ostrego sosu - tyle aby nam smakowało, było ostro "akurat" i abyśmy przetrwali ten kulinarny eksperyment :) Oczywiście gdy nie lubimy ostrzejszych sosów, nic ostrego nie dodajemy.
  4. Mieszamy całość i próbujemy, ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku pieprzem.
Pieczarki:
  1. Pieczarki dokładnie myjemy, odcinamy dół nóżki. Jak mamy ochotę, możemy obrać pieczarkę ze skóry - nie musimy tego robić.
  2. Bierzemy patelnię, najlepiej taką nieprzywierającą, dajemy łyżkę oliwy lub masła (najlepiej klarowanego) i ostrożnie podgrzewamy aż będzie można delikatnie pieczarki smażyć. Musimy jednak uważać aby nie spalić tłuszczu albo patelni - zwłaszcza jeśli smażymy na zwykłym maśle lub patelnia jest teflonowa.
  3. Pieczarki kładziemy na patelnię górą kapelusza do dołu a blaszkami do góry i zaczynamy smażenie.
  4. Na górę pieczarek (pomiędzy blaszki) dajemy łyżeczkę oliwy czy masła - tego samego na którym smażymy. Następnie na górę dajemy odrobinę świeżo zmielonego pieprzu i soli do smaku. Możemy też dodać odrobinę jakieś własnej ulubionej przyprawy - ja np. dodałem odrobinę świeżo mielonej przyprawy do dań arabskich.
  5. Czekamy aż tłuszcz położony na blaszki się roztopi/rozejdzie i nagrzeje się na tyle że zacznie lekko smażyć pieczarki od góry, a góra kapeluszy (dołem do patelni) się lekko przyrumieni, następnie obracamy pieczarki blaszkami do dołu do patelni i smażymy dalej. Możemy je nawet lekko przycisnąć do powierzchni patelni, np. szczypcami czy drewnianą łyżką - aby blaszki też trochę usmażyły.
  6. Gdy już uznamy że nasze pieczarki są gotowe, zdejmuje je z patelni i odkładamy na bok aby trochę odpoczęły.
Montaż burgerów:
  1. Bułki możemy trochę "przygotować do roli" czyli lekko podgrzewamy w piekarniku, w tosterze albo na patelni - najlepiej grillowej ale niekoniecznie. Chodzi o to aby były ciepłe w momencie podania i leciutko chrupiące i zarumienione.
  2. Na spody bułek dajemy trochę naszego sosu do burgera - można rozsmarować łyżeczką czy pędzelkiem.
  3. Na to kładziemy kawałeczek sałaty rzymskiej, uprzednio umytej i osuszonej.
  4. Na sałacie ląduje nasz gwóźdź programu czyli odpowiednia do wielkości bułki porcja wątróbki z cebulką i jabłkami. Układamy je tak aby składniki spontanicznie nie opuszczały naszego dzieła - czyli innymi słowy - aby burgery się nie rozwalały :)
  5. Na wyłożoną wątróbkę z jabłkami kładziemy pieczarki portobello - po jednej na burgera. Na nie np. znowu trochę sosu do burgera a potem sałaty.
  6. Na końcu całość przykrywamy "wieczkiem" od bułki czyli górną częścią bułki. Dno wieczka też możemy posmarować naszym sosem.
  7. Aby całość lepiej się trzymała, możemy do podania przebić całego burgera patyczkiem do szaszłyków - tak jak ja zrobiłem to na zdjęciu powyżej.
Teraz już wystarczy podać nasze burgery :)

Smacznego!

piątek, 5 grudnia 2014

Czy można schudnąć na ziemniakach?

To dobre pytanie :) Czy można schudnąć na ziemniakach?

Ziemniaczki z wody z mizerią
Z jednej strony żyjemy w czasach, gdzie co druga osoba jest świetnie poinformowana o wszelkich możliwych dietach, sposobach na odchudzanie i w ogóle byciu fit. A bycie fit raczej nie sprzyja jedzeniu tradycyjnych polskim potraw, gdzie ziemniaki to jedna z podstaw. A może odwrotnie - jedzenie tradycyjnych polskich potraw może nie sprzyjać byciu fit :)
Gdy posłuchać fit-głosów, to na pewno szybko dojdziemy do wniosku że ziemniaki nie są najlepszym pomysłem jeśli chcemy być szczupli lub się odchudzić.

Z drugiej jednak strony, jak się przyjrzeć, same ziemniaki nie są jakoś specjalnie kaloryczne. W zależności od źródła, 100 g ziemniaków z wody bez żadnych dodatków to od 77 do 90,00 kcal. Czyli w sumie bardzo niewiele, biorąc pod uwagę masę i prosty fakt że można się nimi najeść :)
Dodatkowo zawierają całkiem sporo tych ważnych witamin i mikroelementów jak: witamina C, witamina B6 czy potas.

Skąd więc zalecenia niektórych dietetyków czy trenerów aby raczej ziemniaków unikać? 

Wydaje mi się że ma to związek z praktycznym podejściem do jedzenia ziemniaków. W jaki sposób najczęściej jecie ziemniaki? Placki ziemniaczane? Frytki? Frytki z majonezem może? Schabowy z ziemniaczkami? A może do tego jeszcze jakiś ciężki sosik czy tłuszczyk? Albo też jesteście fanami klusek śląskich? Obstawiam też chipsy - nawet okazyjnie przy okazji imprezy.
A nawet jeśli są z wody, to najczęściej podane ze smażonym mielonym czy schabowym.

Popatrzmy zatem na to ile kalorii mają "stuningowane" ziemniaki w 100 g produktu - o ile to więcej od :
  • ziemniaki puree - 131,56 kcal
  • kluski śląskie - 140,00 kcal
  • frytki - 227,50 kcal
  • frytki z dipem - 390,00 kcal
  • placki ziemniaczane - 341,00 kcal
  • chipsy - 514,00 kcal
Jak widać, wystarczy tylko trochę przetworzyć ziemniaki albo uczynić je smaczniejszymi za pomocą kilku dodatków i nagle z całkiem nietuczącego, zdrowego warzywka zamieniają się w istne bomby kaloryczne.
Ich wartość kaloryczna może urosnąć nawet pięciokrotnie - a może i nawet więcej - podałem typowe przykłady.

Jak więc wykorzystać ziemniaki do swoich celów bez ich kalorycznych skutków ubocznych? Wg mnie można to zrobić w ten sposób:
  • ziemniaki podajemy wyłącznie z wody, bez żadnych dodatków typu masło czy skwarki,
  • nie smażymy ich w żadnej formie. Bez względu na to jak bardzo przyłożymy się do odsączenia tłuszczu, pewnie i tak sporo ziemniaki go wchłoną,
  • stosujemy dobre ziemniaki, najlepiej bio,
  • doprawiamy je np. dobrym pieprzem, ewentualnie solą - uwierzcie - są pyszne jak są dobrze zrobione!
  • jeśli nie musimy to nie łączymy ziemniaków z mięsem - czyli żadnych schabowych czy mielonych, również unikamy mięsnych dań z sosami (wiem że są pycha),
  • jeśli ziemniaki to np. w zestawieniu z innymi warzywami - np. leczo, mizeria itp.

piątek, 27 czerwca 2014

Pieczone ziemniaczki rządzą!

Nie macie pomysłu na coś dobrego i udorodniającego po całym trudnym dniu?
Nie chcecie najeść się przemysłowymi frytkami z radosną fryturą i tłuszczami trans?

Ziemniaczki pieczone są niezastąpione!

Co potrzeba:
  • ziemniaki - tyle ile jesteśmy w stanie zjeść,
  • dobry olej roślinny - nie rafinowany,
  • zioła prowansalskie,
  • słodka papryka w proszku,
  • czosnek - świeży lub granulowany,
  • piekarnik lub piec.

Jak się do tego wziąć:
  • ziemniaczki obieramy, kroimy w ćwiartki, wrzucamy do garnka z wodą i podgotowujemy przez 7-10 minut - tak aby nie były kompletnie surowe,
  • składniki na marynatę (olej, zioła i czosnek) mieszamy w dużej misce tak aby powstała w miarę jednolita marynata, którą rozrzedzamy wodą,
  • ziemniaczki wyciągamy z gara i dajemy im odpocząć parę minut a potem wrzucamy je do miski z marynatą i mieszamy aby się dobrze nią pokryły, możemy chwilę poczekać aż się zaprzyjaźnią,
  • nagrzewamy piekarnik do ok 200 stopni, wykładamy ziemniaczki na blachę do pieczenia, wyłożoną papierem do pieczenia,
  • pieczemy ziemniaczki ok 30 minut lub do momentu aż będą rumiane i chrupiące,
  • wykładamy ziemniaczki na tacę, półmisek i podajemy!

Do ziemniaczków pasuje świetnie jogurtowy sos czosnkowy albo taki słodko-pikantny jak do sajgonek. Co więksi kozacy mogą zapodać sobie do tego pikantny sos sriracha.

piątek, 11 kwietnia 2014

Pikantna ryba z porami w wersji kokosowej

Tytuł sugeruje jakieś niewiadomoco... Może i to danie gdzieś w świecie ma jakąś oficjalną nazwę i jest w tradycji jakiejś kuchni. Nie wiem. Ja zrobiłem po prostu garbage collection przy udziale kupionego w Makro pstrąga, trochę w azjatyckim stylu. Wyszło świetnie - mi bardzo smakowało.

Czego użyłem:
  • 2 filety z pstrąga ze skórą,
  • 2 pory,
  • 3 ząbki czosnku - ale może być mniej gdyż ja lubię czosnek,
  • puszeczka śmietanki kokosowej,
  • 2 łyżki tłuszczu kokosowego do smażenia,
  • resztka ostrej pasty chilli - tyle ile uznajemy za odpowiednie dla nas,
  • szczypta sproszkowanej trawy cytrynowej,
  • sól i pieprz do smaku.
Co z tym zrobiłem:
  • na patelnie dałem 2 łyżki tłuszczu kokosowego, poczekałem aż się roztopi,
  • dodałem pastę chilli i rozprowadziłem ją,
  • wrzuciłem pory, pokrojone na drobne kawałeczki i podsmażyłem to chwilę aby pory trochę zmiękły,
  • na warstwę porów na patelni położyłem rybę skórą do dołu - tak że nawet nie dotykała skórą do dna patelni,
  • dodałem czosnek,
  • podsmażyłem to pod przykryciem przez 3 minuty na średnim ogniu i już po tych 3 minutach filet się usmażył bo był cienki - nawet nie musiałem go obracać,
  • zmniejszyłem ogień i dodałem śmietanki kokosowej i sproszkowaną trawę cytrynową, doprawiłem solą i pieprzem a następnie pomieszałem jeszcze delikatnie aby składniki się zmieszały ale na tyle ostrożnie aby bardzo nie porozwalać ryby,
  • potrzymałem to na małym ogniu jeszcze chwilę,
  • zapakowałem do głębokiego talerza i wciągnąłem od razu.

Rybka po włosku

I kolejny prosty temat - coś co ja nazywam "rybką po włosku" choć pewnie Włosi nie rozpoznają w tym niczego typowego dla włoskiej kuchni. Inspiracją do tego był film Gennaro na YouTube, gdzie w prosty i pyszny sposób zrobił on rybę w pomidorach z czosnkiem i ziołami.

Też spróbowałem to ugotować i bez specjalnego przygotowania czy trzymania się przepisu wyszło mi to danie epicko. Potem ćwiczyłem to jeszcze kilka razy - przy dłuższym czasie gotowania wyszło również coś dobrego ale bardziej na kształt zupy rybnej.

Tak czy inaczej - pomysł daje radę i można go śmiało interpretować po swojemu. Sam też nie prezentuję oryginalnej wersji tylko jedną z moich mutacji, która wydała się najlepsza.

Czego potrzebujemy:
  • rybka - filet ze skórą lub bez. Właściwie wg mnie większość popularnych ryb jak dorsz, łosoś czy pstrąg się nada, ważne aby była świeża i się w garnku czy na patelni zmieściła,
  • cebula lub por - jedna sztuka wystarczy na 1 duży filet czy 2 mniejsze,
  • passata pomidorowa - dobrej jakości, wystarczy jakaś średnia puszka czy opakowanie,
  • 1 czerwona papryka słodka,
  • czosnek - właściwie tyle ile zjemy, u mnie schodzi czasem cała główka ale ja uwielbiam czosnek, można dać mniej, np. 2-3 ząbki,
  • zioła - moje propozycje to bazylia czy oregano,
  • dobra oliwa z oliwek - to podstawa  sukcesu tego dania,
  • odrobinę octu balsamicznego - najlepiej z Modeny,
  • sól i pieprz do smaku,
  • parmezan czy inny twardy ser - do posypania i epickości podania.

Jak to się robi? Prosto!

  • rybkę myjemy, możemy powalczyć trochę z usuwaniem ości jeśli jest ich więcej i są uciążliwe,
  • czerwoną paprykę myjemy, pozbawiamy ogonka i tego czegoś z pestkami w środku, kroimy na drobne kawałki,
  • na patelni czy w większym garnku lekko podgrzewany oliwę z oliwek - tylko trochę, nie do typowej temperatury smażenia, tylko tyle aby rybka zaczęła leciutko skwierczeć jak ją włożymy,
  • na oliwę wrzucamy cebulkę czy pora, smażymy chwilę aby się trochę spociła jak mawia Gennaro,
  • wkładamy rybkę do gara czy patelni i właściwie bardziej dusimy niż smażymy - zaczynamy skórą do dołu jeśli to filet ze skórą,
  • czosnek obieramy z łupin, miażdżymy "z łapy na niedźwiedzia" albo nożem jeśli wiemy jak się przy tym nie pokaleczyć, potem siekamy na drobne kawałeczki. W najgorszym razie zostaje prasa do czosnku. Gotowy do akcji czosnek wrzucamy do rybki razem papryką,
  • całość delikatnie mieszamy ale tak aby nie rozwalić ryby,
  • jeśli mamy cienki filet to właściwie po 3-4 minutach mięso będzie ścięte i białe. Przy grubszych filetach po paru minutach rybkę przewracamy ją na drugą stronę i nadal męczymy parę minut - pilnujemy aby nam się nie rozleciała,
  • dodajemy passatę, sól i pieprz do smaku, jeśli mamy suszone zioła to je też też dodajemy na tym etapie,
  • doprawiamy octem balsamicznym do smaku bo to rozjaśni smak, spowoduje że będzie bardziej wyrazisty,
  • dusimy jeszcze trochę na małym ogniu - tyle ile trzeba, byle ryba nie była surowa a składniki się zaprzyjaźniły. Im dłużej będziemy gotować, tym większa szansa że dostaniemy zupę zamiast rybnego dania,
  • gotową rybkę wykładamy na talerz (płaski lub głęboki w zależności od tego co nam wyszło) i przyprawiamy świeżą bazylią jeśli taką mamy, posypujemy do smaku tartym serem i niewielką ilością oliwy z oliwek.


Kartoffelsalat? Ja!!!

Zgodnie z tytułem - teraz coś niemieckiego, ziemniaczanego, mega oktoberfestowego! Niemiecka sałatka ziemniaczana!

Kto próbował jej kiedyś w oryginale lub chociażby w wersji sprzedawanej w polskim Lidlu, wie o co chodzi. Pyszota. Oczywiście najlepiej wchodzi z dorodnym wurstem i dobrym browarem.

Ale po co kupować jak można zrobić swoją wersję? I to wcale nie jest trudne...

Czego potrzebujemy:

  • 1,5 kg dobrych ziemniaków, najlepiej odmiany sałatkowej która tak łatwo się nie rozgotowuje,
  • pół średniej cebuli, pokrojonej w drobną kostkę,
  • pół szklanki majonezu - im pyszniejszy tym lepiej :),
  • pół szklanki jabłkowego octu winnego,
  • 1/4 szklanki oleju roślinnego - najlepiej coś dobrego, nie rafinowanego - może być dobry rzepakowy nierafinowany, może być ryżowy,
  • 2 łyżeczki soli,
  • świeżo zmielony czarny pieprz do smaku,
  • 2 łyżki cukru,
  • 2 łyżki siekanej natki pietruszki.
Metoda:
  • bierzemy duży garnek, wlewamy wodę i solimy ją i czekamy aż się zagotuje,
  • kroimy ziemniaki w plasterki lub kawałki jakie nam najbardziej będą pasować,
  • wrzucamy ziemniaki do gara i gotujemy 15 minut aż zmiękną,
  • przerzucamy ugotowane ziemniaki do dużej miski, dajemy im chwilę odpocząć a potem dodajemy cebuli i trochę mieszamy, następnie znowu dajemy trochę odpocząć,
  • w innej misce robimy sos: mieszamy majonez z olejem, octem, cukrem, solą i pieprzem oraz pietruszką - tak aby sos zrobił się jednorodny,
  • gdy już nasze ziemniaki będą gotowe na zapodanie sosu, aplikujemy ten smakołyk i dobrze mieszamy w taki sposób aby nie rozwalić ziemniaków,
  • sałatkę odkładamy w chłodne miejsce na godzinę aby smaki się przegryzły i aby jakiś lokalny pożeracz sałatek jej nie dopadł, zanim my ją dopadniemy.